poniedziałek, 13 stycznia 2014

Kilka słów o konsekwencji

No i kicha...

Wzięła postanowiła coś i... znikła :/
Cóż, konsekwencji to ja w nadmiarze nie mam, jak widać. Mało tego - jeszcze tę wątłą ilość konsekwencji, która gdzieś tam mi się uchowała, eksploatuję w trochę innej sprawie. Otóż postanowiłam trochę popracować nad swoim charakterem, a dokładnie nad odbudową silnej woli, którą wiem, że mam, ale mi gdzieś się schowała :) 

Stosując metodę małych kroczków, zaczęłam od uderzenia w moją największą bolączkę - uzależnienie od słodyczy. Niestety, słodycze to moja słabość, a także powód do zmartwienia nie tylko z powodów "wagowych", ale i zdrowotnych. 
Dlatego w zeszłym tygodniu, a dokładnie w czwartek, w ramach hartowania swojego ducha (no bo w końcu w zdrowym ciele zdrowy duch) postanowiłam, że przez tydzień nie dotknę żadnych słodyczy! Wszystko, albo nic - nie umiem inaczej. Nie wiem, jak Wy, ale ja nie potrafię zjeść jednej kostki czekolady, mając przed oczami całą tabliczkę, nie potrafię zjeść jednego ciasteczka, kiedy na talerzyku leży ich dużo więcej. Nie potrafię się tak ograniczać. Dużo łatwiej mi jest, kiedy moje kubki smakowe nie będą miały w ogóle styczności ze słodkościami. 



Minęło kilka dni i na razie się trzymam :) 
To, żyję bez słodyczy, nie oznacza jednak, że nie jem nic słodkiego. Właśnie dlatego tyle wytrzymałam :) Moim odkryciem są ostatnio suszone daktyle - słodkie na maxa, pyszne, zdrowe, mniam!
Sukcesu jeszcze nie odtrąbię, poczekam do czwartku :)   

4 komentarze:

  1. Ja bym tak nie potrafiła. Robię sobie przerwę od słodyczy, ale na jeden dzień, a nie na tydzień. Nie wytrzymałabym całego tygodnia...Nie mam tak silnej woli.
    Życzę Ci wielu sukcesów zarówno w ograniczeniu jedzenia słodyczy, jak i pisaniu:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja postanowiłem, że w 2014 nie będę jadł wątróbki - to dla mnie jedyne możliwe postanowienie, bowiem jest to jedyny rodzaj żywności którego nie toleruję :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuu współczuję, bo też uwielbiam słodycze. Trzymam kciuki żebyś wytrzymała do czwartku, a może nawet dłużej!

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam Cię! Ja jak mam ochotę na słodycze to nie ma zmiłuj... :) Ale właśnie przede mną leży miseczka, w której są kostki różnych czekolad i jakoś mnie nie ciągnie. Chociaż to też zależy od tego, jak wielką ochotę na puste kalorie mam ;) Trzymam za Ciebie kciuki!

    OdpowiedzUsuń